Czy mówiłam już, że kocham motyw róż?? . Zabrałam się znowu za druki. Na tyle skutecznie ze muszę drukarnię przenieść do filcowni, jako że nie da rady dłuzej drukować w jadalni bo- się robi przy tym niebywały syf. Naprawdę masakra. Soda się wżera w płytki, farba tworzy zacieki na szafkach i jest nie do domycia - co w wypadku czarnej wygląda szczególnie malowniczo. A skoro filcuję ostatnio incydentalnie, to wystarczyło posprzątać pracownie filcową i mam wielki stół i nawet półki wolne. Mogę sobie brudzić ile trzeba, bo ściany i podłoga w terakocie....
Na pierwszy ogień poszły róże - bo ukochane , to po pierwsze , a po drugie - do nowej kolekcji potrzebne. Technika flour - paste pozwoliła na sporządzenie dość precyzyjnych matryc i druk poszedł gładko . Rezultaty poniżej.
 |
PIERWSZE WYDRUKI |
|
 |
EKRAN Z NANIESIONYM RYSUNKIEM |
 |
INNY WARIANT KOLORYSTYCZNY |
 |
DRUK NA JEDWABIU |
 |
ZADRUKOWANY JEDWAB |
 |
ZNOWU RÓZE |
 |
ZNOWU TKANINA |
cały proces powstawania róż wygląda magicznie:)
OdpowiedzUsuńNiesamowite!!!cudny motyw i bomba kolorystyka.
OdpowiedzUsuńWielki uklon w twoja strone.....
Magiczny proces - magiczne róże :-)
OdpowiedzUsuńO! A teraz to zafilcujemy!
OdpowiedzUsuń